Tango Family 5 lat później - Jachting 07/2009
SharePrzeczytaj również
- Proza sonetów krymskich
- Grecja w tydzień. Cyklady i Zatoka Sarońska - Jachting 07/2009
- System zagrożeń meteorologicznych SMS na 20 akwenów w Polsce
- ISSA - certyfikaty czy uprawnienia?
Tagi:
Tango Family, Jachting, slup, Andrzej Skrzat, czarter,
Tango Family to dobrze znana konstrukcja Andrzeja Skrzata. Korzystając z dwutygodniowego urlopowego pływania, postanowiłem dokonać testu jachtu na wypadek, gdyby których z czytelników jeszcze nie zapoznać się z zaletami i wadami tej jednostki. Warto też rozważyć plusy i minusy zakupu łódki „poczarterowej”.
Nasze Tango to slup balastowo-mieczowy. Balast ulokowano w zęzach w formie masy piaskowo-żywicznej, natomiast miecz porusza się w klasycznej skrzyni mieczowej, będącej podstawą struktury stołu w mesie. Miecz po złożeniu chowa się w falszkil (ponoć przygotowany do zabudowy silnika). Ster posiada rumpel, porządny trzon steru przechodzi przez pawęż (lepsze to niż ster zawieszany na zewnątrz).
Ogólnie, przy długości 7,80 m, jacht ten nie należy do najmniejszych, choć na Mazurach spotykamy już jachty większe i szersze. Przestrzeń w środku, i na szerokość, i wysokość, jest jednak wystarczająca – nie jest powiedziane, że wszędzie musi być zapewniona wysokość stania. W środku instalacja elektryczna, pompka wodna i instalacja gazowa z butlą umieszczoną w bakiście. Obecność akumulatora, benzyny i butli gazowej w jednej bakiście nie wydaje mi się jednak dobrym pomysłem. Nasz egzemplarz, choć „czarterowy”, był bardzo solidnie wykonany, zarówno jeśli chodzi o grubość skorup, jak i o wyposażenie pokładowe i osprzęt. Nie zawsze jednak tak musi być. Wydaje mi się, że w ostatnich latach „czarterowość” bywała często antytezą solidności. Widywałem już jachty z masztami tak cienkimi, że bałbym się na nich wypływać. Widziałem już jachty, które nie miały obciągacza bomu („Panie, a który klient wie, jak tego się używa?!”) oraz kilku innych zwyczajowych elementów osprzętu. Wiele jachtów w ostatnich latach było chyba konstruowanych w myśl zasady: byle był duży i tani „z metra”, żeby się dobrze czarterował, a o osprzęcie nie myślimy.
Pełen test znajdziesz w lipcowym numerze „Jachtingu”
Autorem tekstu jest Michał Lasocki.
Zachęcam do czytania bloga Michała - www.szekla.net.pl!


