Volvo Ocean Race - Z ostatniej chwili - Jachting 08/2009
SharePrzeczytaj również
- Pierwsze regaty Nautica 450 w Berlinie
- Zwycięstwo w Pucharze Świata
- 44 edycja Regat Pucharu Świata "Semaine Olympique Francaise De Voile" Hyeres, Francja 21-27.04.2012 - dzień 2
- 44 edycja Regat Pucharu Świata "Semaine Olympique Francaise De Voile" Hyeres, Francja 21-27.04.2012
- Puchar Zalewu Koronowskiego „Koronowo Cup” III Mistrzostwa Polski Omeg Klasycznych
Tagi:
Volvo Ocean Race, Jachting, Qingdao,
Pięć oceanów, dziewięć miesięcy, dziesięć etapów, siedem wyścigów portowych i nieprzebrane morze informacji – tak w skrócie można opisać ostatnią edycję Volvo Ocean Race.
Zakończone niedawno regaty Volvo Ocean Race były zorganizowane z wyjątkowym rozmachem. Dla tych, którzy płynęli po raz pierwszy – przepustka do superprofesjonalnej elity. Dla tych, którzy startowali już któryś raz z rzędu – kolejne ekstremalne przeżycia. Bo przecież nie ma dwóch takich samych rejsów. Ani dwóch takich samych wyścigów.
Niewiarygodny zasięg
Jak sądzę, modyfikacja formuły (dodanie dużej liczby wyścigów w miastach etapowych, obowiązkowych, bo punktowanych) była dla organizatorów bardzo opłacalna i nie zdecydowali się na nią bez powodu. Porty etapowe, nawet te bardzo egzotyczne, przyciągnęły masę kibiców i dziennikarzy, co z pewnością przełoży się na realne zyski dla firm będących sponsorami poszczególnych teamów. (W samym tylko olimpijskim Qingdao było 400 000 kibiców, a w grze internetowej prowadzonej równolegle jako Virtual Volvo Ocean Race wzięło udział ponad 220 000 zarejestrowanych graczy.)
Medialny wymiar
Muszę jednak przyznać, że dla mnie – kibica śledzącego zmagania „zza biurka” tak gigantyczne przedsięwzięcie miało jeszcze jeden wymiar – generowało ogromną ilość informacji, które po dziewięciu miesiącach trwania wyścigu przerodziły się w potężny szum. Były i codzienne „ogólne” informacje prasowe, i informacje od każdej z 8 załóg, a także dodatkowe newsy, jeżeli wydarzyło się coś szczególnego. Wszystko to dzięki dodatkowo zaokrętowanym „załogantom medialnym”, czyli osobom zajmującym się głównie przekazem medialnym za pomocą wszelkich dostępnych w danym momencie środków. Z punktu widzenia public relations była to sytuacja idealna. Dawała właściwie nieprzerwany strumień danych, a trzymanie ręki na pulsie i wyławianie interesujących tematów wymagało mnóstwa czasu, wytrwałości i mrówczej pracy od wszystkich zainteresowanych. Przy tak dużej imprezie można było ów strumień nieco ukierunkować i okiełznać, co da się zrobić, bo dzieje się tak przecież przy okazji wielu innych imprez równie dużego formatu.
Wiecej na w najnoszym numerze "Jachtingu"


