Jak skutecznie ubezpieczyć jacht?
Share29.05 18:19
1763 razy
0
Monika Matis
1
Przeczytaj również
- Przystanie mazurskie, cz. 6 - Ekomarina Giżycko
- Przystanie mazurskie, cz. 5 - PTTK Wilkasy
- Ubezpieczenia dla żeglarzy i motorowodniaków.
- Przystanie mazurskie, cz. 4 - Galindia
- Załoga jachtu – zespół czy grupa?
Tagi:
ubezpieczenie jachtu, Dobra Praktyka Żeglarska,
Ubezpieczenie jachtu czasami traktowane jest po macoszemu. Część właścicieli w ogóle nie ubezpiecza jachtów, a wielu wykupuje polisę tuż przed sezonem, w ostatniej chwili, bez głębszej analizy szczegółów. Jednak tej kwestii warto poświęcić nieco więcej uwagi, ponieważ na nieświadomego armatora czyha wiele pułapek. Często nie jesteśmy świadomi problemu, dopóki nie zgłosimy się po odszkodowanie. Wtedy niestety jest już za późno.
Na początek musimy wybrać rodzaj i zakres ubezpieczenia. Można wyróżnić trzy zasadnicze rodzaje ubezpieczeń, w zależności od tego co ubezpieczamy. Przedmiotem ubezpieczenia, może być majątek, czyli nasz jacht i jego wyposażenie. Polscy ubezpieczyciele na ogół nazywają tą ofertę jacht-casco lub podobnie. Ubezpieczyć można zdrowie i życie załogi – tutaj mamy do wyboru całą gamę ubezpieczeń zdrowotnych i od następstw nieszczęśliwych wypadków (po angielsku nazywane zwykle: travel insurance lub health insurance). Trzeci rodzaj ubezpieczenia, to ubezpieczenie naszej, jako skippera/armatora/właściciela, odpowiedzialności cywilnej, za szkody wyrządzone osobom trzecim (w skrócie OC, ang.: Third Party Liability).
Możemy skorzystać z oferty „całościowego” ubezpieczenia (ang. comprehensive cover) obejmującego zwykle ochronę od przypadkowego uszkodzenia, kradzieży, pożaru, wandalizmu itp. Przy czym termin „całościowy” może być czasem mylący, gdyż bierze się stąd, że obejmuje większość ryzyk dotyczących mienia, lecz najczęściej nie wszystkie.
U jednego ubezpieczyciela możemy także wykupić komplet ubezpieczeń: jachtu, załogi i OC w pakiecie. Nie zawsze jest to godne polecenia, bo pakiety skrojone są jak zestaw w McDonalds – nie wszystkim smakują frytki, niektórzy też nie lubią też coli. W typowych sytuacjach pakiet może być dobrym rozwiązaniem, ale przy tego rodzaju ubezpieczeniach, musimy się dokładnie wczytać w ten drobny druczek i wyłowić wszystkie ograniczenia i wyłączenia, czasem bardzo istotne. Zakres ubezpieczenia można także zminimalizować nawet do jednego rejsu, co przydatne może być na przykład, dla załogi biorącej udział w regatach na cudzym jachcie.
Jak widać jest w czym wybierać, ale różnorodność oferty i mało zrozumiały język ubezpieczycieli, może zdezorientować nawet doświadczonych żeglarzy. Treść polis roi się także od przeróżnych pułapek, które na nas czyhają. Ubezpieczyciele są bardzo kreatywni, więc nie sposób wymienić wszystkich. Skupimy się tylko na najczęściej spotykanych, zwłaszcza wśród polskich ubezpieczycieli.
Zasięg geograficzny ubezpieczenia
Bardzo istotne jest szczegółowe określenie akwenów żeglugowych, na których jesteśmy objęci ubezpieczeniem. O to dokładnie trzeba wypytać przy kupowaniu polisy, bo agenci ubezpieczeniowi z reguły nie są żeglarzami. Spotkałam się z OWU ubezpieczenia jachtów morskich, gdzie występowało ograniczenie terytorialne do „terytorium RP”. Niestety, wykluczało to praktycznie odpowiedzialność ubezpieczyciela za jakiekolwiek szkody w majątku poza pasem wód terytorialnych. Może spotkać nas także niespodzianka przy wpłynięciu na Kanał Kiloński, który jedna z wiodących firm ubezpieczeniowych, zakwalifikowała jako rejon o podwyższonym ryzyku, wyższym niż wody okalające. Generalnie w razie jakichkolwiek wątpliwości pytajmy o sprecyzowanie na piśmie, na których akwenach jesteśmy ubezpieczeni. Koniecznie na piśmie, w formie załącznika do OWU. Da się to wynegocjować.
Sprawdźmy też, czy przypadkiem nie może nas „wywiać” do rejonu gdzie nasze ubezpieczenie nie zadziała. Najbardziej istotne jest to w żegludze przybrzeżnej na Bałtyku, gdzie możemy mieć pokusę skorzystania z ograniczenia do rejonu 12 lub 20 mil od linii podstawowej (linia od której liczy się pas wód terytorialnych). Zadajmy sobie pytanie: co się stanie, jeśli zaskoczy nas sztorm (ryzyko uszkodzenia czegoś na jachcie rośnie niepomiernie) i będziemy zmuszeni wypłynąć poza ten pas? Ponadto pamiętajmy, że tak zdefiniowany pas dotyczy tylko polskich wód przybrzeżnych.
Zasięg ubezpieczenia jest bardzo istotny także w przypadku ubezpieczenia zdrowotnego, pokrywającego koszty leczenia za granicą, zwłaszcza w przypadku dalekich rejsów. Należy sprawdzić, czy na pewno we wszystkich okolicznych państwach, które mogą nas ratować mamy zapewnioną ochronę ubezpieczeniową. Na Bałtyku problematyczna może być jedynie Rosja. Większy problem to także rejsy do USA i Kanady, które to państwa zwykle są wyłączone z polis i wymagają odrębnego ubezpieczenia, niełatwego do uzyskania.
Więcej w trzecim numerze Dobrej Praktyki Żeglarskiej - www.dobrapraktykazeglarska.pl


