Znamiona znaczy żeglarza
SharePrzeczytaj również
- Kapitan Tomasz Cichocki wypływa w rejs dookoła Świata
- Mistral - chłodny i suchy wiatr z sektora północnego
- Sirocco - suchy i gorący wiatr wiejący w basenie Morza Śródziemnego
- Kanał Panamski
- Szwedzkie służby poszukiwania i ratownictwa
Tagi:
znaczy kapitan, cechy dobrego kapitana,
W okienku Jerzego Kulińskiego ukazała się notka pt.: Pomnik żyjącego kapitana (www.kulinski.gdanskmarinecenter.com/art.php?id=1394&st=0&fload=1). Otrzymany od młodego instruktora list, Don Jorge opatrzył krótkim i nieco wypaczającym zamysł autora komentarzem i rzucił na żer. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż zazwyczaj tak robi i tym razem także ukazało się kilka komentarzy czytelników. Jacek Kijewski napisał nawet dłuższy tekst, słusznie wyśmiewający ideę pomnika żyjącego kapitana.
Uwagę moją zwrócił fakt, że w liście Darka nie ma ani słowa o pomniku. O ile dobrze zrozumiałem, autor zwraca się do uznanego żeglarza z pytaniem: kto jest obecnie najlepszym kapitanem? Pytanie niezbyt fortunnie sformułowane przez młodego człowieka, lecz Wielki Mierniczy Bałtyku prowadzący rozległą korespondencję, choć w stanie spoczynku, wydaje się być właściwym dlań adresatem. Zna zapewne wielu dobrych kapitanów.
Dlaczego uważam Darka za młodego człowieka, choć wcale go nie znam? Zgaduję po nagłówku listu: „Witam Drogiego Don Jorge!”. Człowiek starszej daty napisałby „Szanowny Don Jorge!” wiedząc, że witać można gości na progu swego domu, lecz nie w nagłówku listu. Pomijając jednak kwestie dotyczące ginącej sztuki epistolografii, samo pytanie zawarte w liście wydaje się być ciekawe.
Kiedyś krążyła pewna anegdota o tym co robi nauczycielka, gdy uczeń zada jej niewygodne pytanie?
- Siadaj! Teraz wyciągamy karteczki i napiszemy kartkówkę! Profesor na uczelni bywa w takich okolicznościach bardziej wyrafinowany i bez trudu sprowadza niewygodną kwestię, ad absurdum. Można jeszcze zastosować publiczne wyśmiewanie…
List Darka świadczy o tym, że pomimo wieszczonego tu i ówdzie zmierzchu autorytetów i zaniku relacji mistrz-uczeń, młodzież w zdrowym odruchu poszukiwania potrzebuje jakichś punktów orientacyjnych. W żeglarstwie wszystko się zmienia, laminaty, GPSy, sonary czy przepisy, lecz w zasadzie nic się nie zmienia, bo wciąż jest ta sama woda, wiatr, zew przygody i… wielka niewiadoma. Przydałby się zatem głos kogoś, kto już tę żeglarską drogę raz przeszedł, lub przynajmniej spory jej kawałek.
Łatwiej wyśmiać niż wyjaśnić wątpliwości. Kiedyś napisałem i zdania nie zmieniłem, że żeglarstwo umiera co dnia w każdym z kapitanów. W ich rutynie, utartych ścieżkach, szufladkowaniu problemów, ocenianiu ludzi i sytuacji na podstawie skąpych informacji, w znudzeniu. Ale także rodzi się na nowo w młodym człowieku, który wybrawszy się pierwszy raz na morze, doznaje poczucia euforii na widok rozkwitających na masztach żagli i pochylającego się pod naporem wiatru jachtu. Łatwo takie świeżo narodzone żeglarstwo zakatrupić w zarodku zaganiając młodego człowieka do kambuza, gdy dręczony ciekawością zanudza kapitana pytaniami.
List Darka skłania do refleksji nad cechami dobrego kapitana, żeglarza znaczy, bo funkcję kapitana sprawuje się od czasu do czasu i nie należy się z nią utożsamiać, a żeglarzem trzeba być nawet na lądzie. O ile trudno wskazać Darkowi najlepszego kapitana, o tyle poszukiwanie cech jakie powinien posiadać nie wydaje się być działaniem z góry skazanym na niepowodzenie.
O tym jak odróżnić solidnego kapitana od plastikowego „zawodowca” przeczytacie w wiosennym wydaniu Dobrej Praktyki Żeglarskiej.


