Recencja książki Wyprawa szaleńców
SharePrzeczytaj również
- Rekordy szybkości pod żaglami
- Zeesboote. Brązowe żagle pomorskich łodzi
- „Wyprawa szaleńców” i „Na głęboką wodę” pierwszy raz w Polsce
- S/Y Zawisza Czarny I
- Ku modelowi brytyjskiemu
Tagi:
golden globe, samotne żeglowanie, dookoła świata, regaty, vendee globe,
Wydawnictwo Mayfly po raz kolejny (po „Wyprawie Kon-Tiki”) wydało książkę, która powinna zainteresować pasjonatów żeglarzy. Tym razem możemy poznać opisaną Petera Nicholsa historię pierwszych regat samotników dookoła świata, jakie rozegrały się w latach 1968-1969.
Jeśli interesujesz się regatami Vendee Globe, czytałeś Gypsy Moth okrąża świat, Samotnego żeglarza lub Polonezem dookoła świata albo po prostu chciałbyś poznać szczegóły takich wypraw, o których nie piszą sami uczestnicy, Wyprawa szaleńców jest właśnie dla Ciebie.
Jest to okazja, by poznać sylwetki dziewięciu wariatów, którzy zdecydowali się wziąć udział w wyścigu. Autor przypomina nam genezę samego wyścigu, opowiada o przygotowaniach każdego z zawodników, próbuje przybliżyć ich motywacje. Kolejne rozdziały spędzamy już na morzu, żeglując wraz z uczestnikami po wodach trzech oceanów. A przynajmniej z niektórymi z nich, bowiem kilku zakończyło podróż jeszcze na Atlantyku. Wraz z kolejnymi milami Nichols przeskakuje z jachtu na jacht, wtrącając tu i tam fragmenty z dzienników pokładowych. Opowiada o problemach i postępach żeglarzy, którzy chcieli osiągnąć coś, czego nie dokonał nikt wcześniej – a i do dziś zrobili to jedynie nieliczni.
Spośród dziewięciu żeglarzy, którzy zgłosili się do wyścigu, do mety dopłynął tylko jeden z nich. Niektórych pokonała pogoda, innych awarie sprzętu. Dwóch z nich popełniło samobójstwo. Jeden wybrał wolność od społecznych konwenansów i sławy i – prowadząc w wyścigu i mając wszelkie szanse na wygraną – uznał, że woli płynąć na Tahiti. Zwycięzca ma się dobrze i do dziś dnia sławi imię brytyjskiej bandery. :)


